wtorek, 23 lutego 2016

Nic się nie dzieje.
Nic szczególnego.
Szczególnie nic istotnego.

Takie tam zwyczajne doprowadzanie matki przez słodkie dziateczki na skraj wytrzymałości. Do granicy obłędu.
Takie tam zwyczajne piski, plucia, płacze i marudzenia.
Bunty, tfu - informacje zwrotne, awanturki, znaczy - zachęty do poszukiwań alternatywnych rozwiązań.

Antoszek dalej nie je.
Patrzy z wyrzutem i przerażeniem, kiedy próbuję mu coś do dzioba wsadzić.
O tak:

 A normalnie, to oczka mu tak na wierzch nie wychodzą...

 Marysia dalej się złości.
Ostatnio oberwało się nawet najukochańszej babci:
- mamo! A babcia nie chce się ze mną teraz bawić, tylko WYKŁÓCA SIĘ, że musi obiad ugotować!
Awanturnica z tej babci, naprawdę.

8 komentarzy:

  1. No to witaj w klubie :) U nas wprawdzie dziecię jedno, ale za to niejadek straszny i właśnie chyba wkroczyliśmy w bunt dwulatka - nie wiem tylko, czy apogeum już było, czy wszystko najgorsze dopiero wciąż przed nami... Powodzenia i łączę się w bólu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przed Wami, pewnie, że przed Wami :D

      Usuń
  2. No to już wiesz, po kim ta Marysia taka awanturnica ;)
    Przekochane te Twoje dzieci, Antoszkowe oczy powalają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, są tacy słodcy...
      ... gdy śpią ;)
      i na zdjęciach, bo zdjęcia nie krzyczą i nie marudzą ;)

      Usuń
  3. Jakbyś szukała synowej, to mam na stanie jedną, co prawda starsza o pięć miesięcy, ale może się nada...;)
    pzdrv
    novembre

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas tak wyglądają oczy Hanki jak sie kończy zupka albo owocki w miseczce... a do szeroko otwartych oczu coraz częściej dołącza się syrena alarmowa oznaczająca niewystarczający poziom wypełnienia żołądeczka :)))
    w sumie to żadna skrajność nie jest dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda - Marysia była wszystkoiduzożercą i bałam się, żeby się zbyt okrągła nie zrobiła.
      Ale z perspektywy czasu wolałam to jej jedzenie niż kompletnie niejedzenie Antosia ;) Jego się karmi za karę, nie dość, że nic nie zje, to jeszcze wysmaruje siebie i wszystko wkoło jedną łyżeczką zupy. A potem jeszcze o mnie dziób wytrze!

      Usuń